Kiedy Lisa z Kevinem wrócili do hotelu praktycznie w ogóle się nie rozstawiali. Albo spędzali czas w jej hotelowym pokoju, albo w domu Kevina. Campo Bahi było oddalone od hotelu Lisy o 300 metrów. Kevin swój dom dzielił ze Schweinsteigerem, Neuerm, Ginterem, Höwedesem i na Lisy szczęście z Draxlerem. Pocieszne dla wszystkich piłkarzy było to, że nie dostawali zakazów spotykania się ze swoimi partnerkami i innymi członkami rodziny, dlatego poza ciężkimi treningami mieli dla nich sporo czasu.
Późnym wieczorem Lisa leżała w łóżku w jednym w trzech pokoi oglądając podsumowanie pierwszego dnia mundialu. Nikt nie wątpił w to, że Brazylia wygra ten mecz, więc tak naprawdę nie było czego słuchać. Jedyne co można było powspominać to samobój Marcelo. Lisa była bardziej zajęta swoim głosem w myślach, niż tym co mówili w telewizji. Nie było żadną zagadką to o czym myślała. Zapragnęła mieć dziecko, chciała znów poczuć, że ma swój najukochańszy skarb przy sobie. Przecież jeszcze nie tak dawno Marco cieszył się, że będzie wujkiem. A gdyby przeżyło? Byłoby teraz tutaj, razem z nią. Nigdy nie spodziewała się, że los wybierze akurat ją. Jednak to była cała Lisa, nie płakała, nie zagłębiała w sobie tego tematu jeszcze bardziej. Wiedziała, że przecież kiedyś musi się udać. Zaczęła oddalać od siebie ten temat, jednak Marco też jej trochę w tym pomógł, bo właśnie odbierała od niego telefon.
- Już tęsknisz co? - powiedziała uśmiechając się.
- Za tobą zawsze, tylko, że tym razem mam inną sprawę, niż zwykła pogadanka. Lisa! - krzyknął uradowany - Lil przyznała się na komisariacie, musi oddać mi wszystkie pieniądze, na szczęście nie zabrała ich dużo. Dzięki temu unikniemy sprawy w sądzie.
- No widzisz, wiedziałam, że wszystko szybko się wyjaśni! Jak tylko wrócisz z Brazylii zabieram cię na jakieś wakacje, bo gdyby nie ty, to nie wiem jakby się to skończyło.
- Wakacje mówisz? Masz jakieś plany?
- Jeszcze nie, palnąłem to na szybko.
- Spokojnie Reusy, kolacja wystarczy.
- Weź włącz video rozmowę.
- Nie masz co oglądać, leże w łóżku bez makijażu.
- Tym bardziej - Lisa przystała na jego propozycje i włączyła kamerkę w telefonie.
- Dużo lepiej wyglądasz!
- Nie sądzę.
- Czekasz na Grosskreutza? Taką seksowną piżamę założyłaś, że chyba coś się zapowiada.
- On to chyba już śpi, w końcu Kevin lubi wypoczywać, zresztą jest po 23, a jutro z rana mają trening.
- Czyli to nie Grosskreutz? Spokojnie, mi możesz powiedzieć.
- Löw...
- Od kiedy gustujesz w starszych? - zaśmiał się.
- Od dzisiaj.
- Idź lepiej spać, bo to słońce w Brazylii chyba ci źle na mózg działa.
- Spierdalaj, będziesz chciał w fife pograć.
- Nie no dobra, przepraszam.
- Teraz to wiesz co możesz - prychnęła - Sajonara! - rozłączyła się.
Uwielbiała rozmowy z Reus. On jak nikt umiał ją pocieszyć nawet w najmniej odpowiednich momentach. Leżała, przez chwilę trzymając telefon w rękach i sprawdzając coś na instagramie, kiedyś dostała dwa smsy na raz. Jeden był od Draxlera, drugi od Marco. Najpierw przeczytał ten od Marco: Zatrzasnę cię w mojej sypialni, bylebyś tylko pograła ze mną w fife. Nie zastanawiając się długo odpisała: Ja wrócę to wykupię cię do Schalke, dobranoc ;* ;* ;*. Spodziewała się reakcji Reusa i była pewna, że już jej nie odpisze, bo zawsze kiedy pisała, że wykupi go do Schalke, Marco rezygnował z rozmowy wiedzą, że ulegnie Lisie. Po chwili przeczytała sms od Juliana: Weź przyjdź, nudno tu, Kevin, Schweini i Manu śpią, Matthias i Höwe wyszli, a ja siedzę sam :C. On również nie czekał długo na odpowiedź: Siedzę w piżamie, w życiu się stąd nie ruszę. Jednak po dłuższym oczekiwaniu na odpowiedź, Lisa nie dostała jej. Pomyślała, że może Julian poszedł spać, skoro nie miał co robić, jednak chyba się myliła. Po jakiś pięciu minutach, ktoś zapukał do jej pokoju.
- Proszę! - powiedziała i zakryła się cała kołdrą . Julian wszedł powoli i zamknął za sobą drzwi. - Mówiłam ci coś? W piżamie jestem!
- Spokojnie, nie mam zamiaru cię rozbierać.
- Siedź sobie, rób co chcesz, ale ja nie wyjdę spod tej kołdry.
- Dlaczego?
- Bo jestem bez makijażu, a nikt oprócz Kevina i Marco nie wie i nigdy się nie dowie jak wyglądam.
- Nie chcesz to nie wychodź, nie wytrzymasz tam długo.
- Nie możesz przyjść jutro?
- Nudzi mi się.
- To rozbierz się i łachów pilnuj.
- Jak mówisz, że przestanę się nudzić to ok.
- Nie, przestań, żartowałam.
- Koszulkę już zdjąłem, szorty też, więc może wyjdziesz? Bo jeszcze jedna rzecz i będę zupełnie nagi.
- A co, jeśli Kevin teraz wejdzie?
- Śpi, a chyba dobrze wiesz, że jak on śpi to go nic ani nikt nie obudzi.
- Dobra, ubierz się z powrotem, może wyjdę. - dlaczego on musiał być zawsze taki upierdliwy, pomyślała Lisa.
- Szorty założyłem, koszulkę założę jak wyjdziesz.
- Niech ci będzie - sama się zdziwiła, dlaczego tak szybko mu uległa. Odkryła kołdrę do połowy nie pokazując swojej piżamy, która niebyła odpowiednia. Zakryła szybko twarz rękoma.
- Lisa, uważasz, że tak będziemy rozmawiać? - założył koszulkę - Daj spokój, na pewno nie wyglądasz źle.
- Ech, żebyś się nie zdziwił - opuściła ręce i spojrzała na Juliana. Naprawdę irytowało ją to, że musi pokazywać się komuś bez jakiegokolwiek makijażu. Makijaż to była jej pewność siebie, której nabrała jeszcze więcej po stracie dziecka i partnera. Reakcji Draxlera obawiała się i wcale nie zdziwiła się, że patrzył się na nią z otwartą buzią i wielkimi oczami. - Mówiłam, że nie chcę, to teraz masz, będą ci się koszmary w nocy śniły. - spuściła głowę w dół.
- Nie, nie o to chodzi! Przecież - wstrzymał oddech zanim coś powiedział - ty wyglądasz cudownie! Masz idealną urodę, dlaczego ty to ukrywasz pod toną tapety?
- Daj spokój, nie będę o tym rozmawiać. Przywykłam już do tego, że nikt nie pochwala tego, jak teraz wyglądam więc może zmienimy temat?
- To wcześniej inaczej wyglądałaś?
- Jezu Julian proszę cię, skończmy już ten temat! Tak inaczej wyglądałam, nie malowałam się aż tak bardzo, inaczej się ubierałam, starczy? Naprawdę mógłbyś już wyjść? Nie mam już dziś ochoty na nic. - znów schowała się pod kołdrę. Nie wiedziała, dlaczego aż tak bardzo się zdenerwowała, zwykle panowała nad emocjami i wszystko znosiła w sobie, jednak nie miała siły już wracać to tych wszystkich wydarzeń po raz kolejny jednego dnia. Julian najwyraźniej zrozumiał, bo przestał zadawać pytania. Myślał tylko o tym, że nie bez powodu Lisa naskoczyła na niego, kiedy zapytał ją o taką błahostkę.
- Jak chcesz, gdybyś zmieniła zdanie, wiesz gdzie mnie szukać. - podszedł do drzwi i nacisnął na klamkę, kiedy Lisa ponownie się odezwała.
- Julian?
- Tak? - wyczuł, że zaczęła płakać.
- Obudź Kevina i poproś, żeby... Albo nie, nic mu nie mów, nie powinnam go martwić przed mundialem. Idź już, śpij dobrze. - pociągnęła nosem.
- Dobranoc - rzucił i wyszedł. Lisa nie chciała martwić Kevina, a zmartwiła Juliana, który naprawdę bardzo ją polubił i nigdy nie widział żeby płakała. Ba, przecież ona zawsze była szczęśliwa! Jednego był pewny, coś ją męczyło bo przecież kto normalny reaguje takie kiedy powie mu się o makijażu. Natomiast Lisa nie miała już sił do tego wszystkiego. Tak bardzo pragnęła mieć przy sobie synka o którym zawsze marzyła, że nie znosiła powrotu do tego wszystkiego. Daj sobie teraz z tym spokój, musisz wziąć się w garść, myślała. Nie teraz, nie teraz, kiedy najbliższa ci osoba spełnia największe marzenia.
Mieszanka emocji, nie wiem czy dobrze to zrobiłam, sami się przekonajcie i podzielcie się opinią w komentarzu :)
Rzeczywiście, mieszanka emocji :) Ale lubię takie rozdziały :) Trafiłam tu z tt i nie żałuję. genialnie piszesz :3 pozdrawiam i zapraszam ;>
OdpowiedzUsuńhttp://borussia-moim-zyciem.blogspot.com/
Czekam na nn!
Dziękuję, zajrzę :) Podaj nazwę to ci będę powiadomienia wysyłać ;)
UsuńZaczęłam się śmiać jak zauważyłam tytuł, no ale od początku.
OdpowiedzUsuńKevin to uroczy śpioszek i nigdy w to nie wątpiłam. Nawet jeśli bombowiec by mu przeleciał nad głową to chyba by go nie obudziło, czyż nie?
Ja również lubię mieszankę wybuchową z emocji, choć ciężko się to pisze, ale fajnie czyta, nie powiem :)
Lisa chce mieć dzidziusia z Kevinem i po części się nie dziwię, ale z drugiej strony trochę tak. Niedawno straciła dziecko i chciała urodzić już za niedługo. Ja bym się bała, ale ja jestem tchórzem, więc wiesz.
Julian... rozwalił system, doprawdy. Prawie jej się rozebrał w pokoju, jakbym była na jej miejscu, to wciągnęłabym go pod kołdrę, ale wiesz, to tylko ja.
Świetny rozdział, jak zawsze, masz prawdziwy talent. Pozdrawiam, Twój malutki i uśmiechnięty luuvmysahineq x
'jakbym była na jej miejscu, to wciągnęłabym go pod kołdrę, ale wiesz, to tylko ja' myślałam że tylko ja miałam taki cel hahah XD Dziękuję kocham cię ♥
UsuńW końcu nadrobiłam zaległości. Po tym rozdziale zastanawia mnie jedno - czy Lisa chce mieć dziecko z Kevinem czy z Julianem...serio taka myśl mnie naszła xdd no zobaczymy co z tego wyjdzie, pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńMyśl, myśl, później się okaże :D ily <3
Usuńile emocji ggrfgtry. Bardzo dobrze! czekam na następny rozdział, nie moge się doczekać. Pozdrawiam @ohmyneymar :) x
OdpowiedzUsuńaww dziękuje<3
UsuńNadrobiłam <3
OdpowiedzUsuńMarco taka typowa lama xdd
W ogóle Mundial i te sprawy ;3
Hahahahahahahaha ten rozdział podoba mi się najbardziej z dotychczasowych XD Ciekawi mnie , jak potoczysz ich losy , kurczę XD
OdpowiedzUsuńTak coś myślę , no nie żeby coś , ale tak mi coś w głowie się kołuje , że przecież Niemcy wygrali mundial , a to takie wielkie emocje , radość , hehehehehehe - chrząkam - nie nic :>
Pisz szybciutko kolejny rozdział , bo już nie mogę się doczekać XD
hahah dziękuję :D
Usuń