poniedziałek, 14 lipca 2014

13. 'Zakochał się na zabój'

3 czerwca 2014, Dortmund

Ludzie popełniają błędy, potem chcą je naprawić, przez co ostatecznie się zmieniają. Nie wiem czy ja tych błędów popełniłam dużo, ale najgorszym z nich było to, że się ciągle chowałam i nie chciałam sobie pomóc. Wiadomo przecież, że często słyszy się o kimś kto stracił dziecko. Jednak ludzie nie załamują się po tym i po raz kolejny starają się o nie. Jednak moja sytuacja, nie była taka prosta. Dlatego stwierdziłam, że może metamorfoza da mi więcej pewności w siebie. Zaczęłam ubierać  i malować się bardziej wyzywająco. Niestety nie podoba się to praktycznie nikomu, ale trudno, moje życie moje wybory. Nie interesowało mnie zdanie innych.
Stwierdziłam, że skoro zmieniam wszystko w życiu, to warto byłoby też znaleźć nową pracą. Szukałam w internecie przeróżnych ogłoszeń. Niestety nic mi nie przypadło do gustu. Na szczęście Reus pomyślał za mnie. Zapytał się fotografów Borussii czy nie potrzebują nikogo. W BVB mieli akurat komplet. Jednak fotograf jak to fotograf, wkręty ma wszędzie gdzie się da, szczególnie fotograf sportowy. Powiedzieli Marco, że w Schalke szukają osobistego fotografa dla Juliana Draxlera. Nie  zastanawiając się długo zawitałam w Gelsenkirchen i odwiedziłam swoich odwiecznych rywali. Byłam zadowolona bo mnie przyjęli. Od razu po rozmowie z prezesem Schalke poznałam Juliana, bardzo sympatyczny człowiek. Sama się sobie dziwiłam, że mogłabym kiedykolwiek pracować w klubie którego nigdy sympatią nie darzyłam. Jednak zawsze marzyłam o takiej pracy, nie ważne dla kogo.
Jedną tak naprawdę z najważniejszych rzeczy, która zdarzyła się w ciągu tych kilku miesięcy to owo sytuacja z  Marco. W końcu powiedział nam tajemnicę którą ukrywał od dawna. Jego nocne wypady do klubów skończyły się poznaniem nowej osoby. Osobiście mi się ona nie podoba. Ma na imię Cathrin, była modelką. Jednak wydaje mi się, że ta znajomość nie wróży dobrze. Dziewczyna ma problem z narkotykami. Boję się, że będzie chciała wykorzystać Marco i jest z nim tylko po to, żeby mieć kasę na dragi. W każdym bądź razie to życie Reusa. Niech robi co chce.
Przez ten okropny okres, wielkim wsparciem był dla mnie Kevin. To niesamowite jak bardzo pomógł mi człowiek z którym na początku nie umiałam się dogadać i którego uważałam za kobieciarza. Jest w tym momencie jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Nie miałam pojęcia, że nasze relacje mogą dojść do takiego stopnia. Mam nadzieję, że nie okaże się takim idiotą jak James. Kevin w końcu pomyślał, że warto by było przedstawić mnie zawodnikom z Borussii. Większość z nich była bardzo sympatyczna. Jednak od początku dwóch zawodników nie przypadło mi do gustu. Hummels i Bender - takie dwa dupki zadufane w sobie. Grosskreutz mnie przekonywał, że nie są tacy jak ich odbieram, ale jakoś mu nie wierzę. No cóż zobaczymy co będzie dalej.
Wszystko znów nabrało kolorów. Jedyne co mnie nie pociesza, to wyjazd Karen z Dortmundu do Austrii. Oczywiście, jej awans to genialna wiadomość, ale fakt, że po moim pięcioletnim pobycie w Londynie, byłyśmy ze sobą blisko niecały rok, nie pociesza ani trochę. Jednak to genialna szansa dla niej, mam nadzieję, że jej nie zmarnuje i rozwinie się.


Myślę, że to ostatni wpis tutaj. Zaczynam nowe życie, z kimś innym u boku, kto na pewno nie skrzywdzi mnie tak bardzo jak ten poprzedni. Zero wspomnień, zero złych myśli. Nabieram optymizmu, mam nadzieję, że bez żądnym zwątpień.

Lisa zamknęła swój dziennik i wiedziała już dobrze co z nim zrobi. Na pewno go nie zostawi. Nie chce go otwierać za kilka lat i znów wracać do tych koszmarnych dni. Spalić, bo co innego rozwieje człowieka, który tak bardzo ją skrzywdził? Lubiła zapisywać sobie ich wspólne przeżycia. Uśmiechała się, gdy później to czytała, ale nie teraz. Teraz to czas zupełnie inny. Nie chce go zmarnować w ani jednej sekundzie.
Siedziała w domu Großkreutz i czekała na jego powrót. Niedługo miał wrócić z treningu reprezentacji. Nie, nie mieszkali razem na razie, ale był w tym momencie dla niej najbliższy. Dzięki niemu poczuła, że życie dalej może ułożyć się pięknie, bez żadnych przeszkód. Byli razem już od pół roku. Lisa kochała go i miała nadzieję, że będzie tak już do końca.
Miała teraz tylko jedno zmartwienie - bała się o Marco. Nie akceptowała jego dziewczyny, której nie dało się inaczej nazywać niż narkomana. Naprawdę nie rozumiała tego jak taki rozsądny chłopak mógł się spotykać z taką osobą.
Usłyszała dźwięk otwierających się drzwi. Nie spodziewała się nikogo innego poza Kevinem. A jednak, zdziwiła się bardzo kiedy zobaczyła Marco w salonie, który miał podbite prawe oko.
- Jezu, co ci się stało? - Lisa podbiegła do niego szybko i dotknęła jego policzka i powieki. Jednak on odepchnął jej rękę.
- Jest Kevin? - nie odpowiedział jej, nie chciał nic powiedzieć. Chwile panowała cisza, bo Lisa nie wiedziała co ma powiedzieć. Przecież Kevin był na treningu, na tym samym treningu, na którym powinien być Marco, a Marco tam teraz nie ma. - Pytam się do cholery czy jest Kevin!? - wrzasnął tak, że Lisa odsunęła się od niego. Pierwszy raz widziała go w takim stanie. Był rozwścieczony, nieopanowany.
- Jest na treningu. Ty też powinieneś tam być.
- W dupie mam to gdzie powinienem teraz być. Przed chwilą prawie zabiłem człowieka, rozumiesz!? - Lisę zamurowało. Nie wiedziała co ma zrobić. Marco usiadł na kanapie i zakrył się rękoma. - Nie wiem jak to się stało. On szedł i wpadł na mnie. - wziął pilota do ręki i rzucił nim o ścianę. Wydawał różne dziwne dźwięki jakby coś go bardzo zdenerwowało. Jego piski przerwał głos Kevin, który właśnie wszedł do domu.
- Wróciłem, kochanie! - Lisa od razu pobiegła w jego stronę. Przytuliła go mocno
- Kevin! - wrzasnęła - Marco jest coś nie tak. Siedzi na kanapie, ma podbite oko i mówi, że przed chwilą prawie zabił człowieka.
- Co ty mówisz? - Kevin zdjął torbę, rzucił ją w kąt i poszedł do salonu. Kiedy Marco go zobaczył od razu zaczął swój monolog.
- Kevin, musimy pogadać, teraz.
- Stary, spokojnie, najpierw powiedz, czemu cię nie było na treningu. Löw się porządnie wkurzył. Przez cieb...
- Przestań pieprzyć o tym treningu! Mam większe zmartwienia, rozumiesz? Chodź na górę, albo najlepiej wyjdźmy gdzieś.
- Przecież, możemy tutaj porozmawiać.
- Nie powiem Ci nic przy niej. - wskazał palcem na Lisę.
- Co ty mówisz? Przecież to jest twoja najlepsza przyjaciółka.
- Była przyjaciółka, a właściwie to wróg od niedawna. Chodź już - pociągnął go za bluzę i wyszli z domu.
Lisa była w szoku. Zaczęła płakać, kompletnie nie wiedziała co się dzieje. Co takiego zrobiła Marco, że nazwał ją swoim wrogiem? Przecież przyjaźnili się od dziecka, prawie w ogóle się nie kłócili, a on nagle mówi jej coś takiego.
Natomiast dla Marco liczyła się w tym momencie tylko miłość, której chciał poświecić najwyraźniej wszystko.
- Kevin, ja... Chyba jestem lub byłem pod wpływem narkotyków
- Co takiego!? - Kevin krzyknął tak, że kilka osób odwróciło się w ich stronę. Na szczęście nikt ich nie poznał, bo mieli kaptury na głowach i byli schowani wgłąb bluzy.
- Nie wiem co mi było, chyba miałem po tym dziwne ataki, gadałem co popadnie, krzyczałem, piszczałem, coś takiego. Mam jakieś przebłyski. Tylko najgorsze w tym wszystkim jest to, że... że to wszystko przez Lisę.
- Jak to przez Lisę, co ty pieprzysz?
- Gadałem z Lil, powiedziała mi, że była wczoraj u niej Lisa, a właściwie u nas w trakcie naszego treningu i wzięła od niej kilka saszetek. Nie wnikałem w szczegóły. Zanim poszedłem do Ciebie, bo trochę to trwało zanim się uspokoiłem, Lil zdążyła jeszcze dodać, że Lisa rzuciła jej na pożegnanie 'Mam nadzieję, że wasz związek już długo nie potrwa' Nie wiem czy ona mi coś dosypała, czy co, ale była u mnie rano, gadaliśmy, pamiętam tyle, że piliśmy chyba sok pomarańczowy. Później ocknąłem się dopiero... chyba dopiero jak trafiłem do Ciebie. Właściwie to kompletnie nic nie pamiętam, oprócz tego, że w trakcie tej fazy, zacząłem gadać do siebie, że powinienem iść do Kevina i chyba dobrze się stało, że tutaj trafiłem. Nie wiem co robiłem cały dzisiejszy dzień... - Marco westchnął głęboko. Ciężko mu było uwierzyć, że jego najlepsza przyjaciółka mogła mu zrobić coś takiego.
- Nie, Marco, tego na pewno nie zrobiła Lisa. Jestem pewny. Raczej bardziej uwierzyłbym w to, że to Lil Cię okłamała.
- Großkreutz, błagam, kocham ją, nie mogłaby...
- Znasz ją kilka miesięcy, Lisę znasz całe życie, a uważasz bardziej Lil? Żałosny jesteś.
- Skąd masz taką pewność, że to wina Lil? Nienawidzisz jej i to tylko dla tego.
- Jak zmądrzejesz to zadzwoń, bo na razie chyba nie mamy o czym rozmawiać - Kevin odwrócił się i ruszył w stronę domu. Marco wykrzykiwał za nim jeszcze kilka zdań, ale ten go nie słuchał. Nie mógł zrozumieć, dlaczego Marco był przekonany, że to Lisa mu podrzuciła dragi. Przecież nie miał żadnych dowodów. A Kevin... Kevin nie miał pojęcia co tak naprawdę się stało, ale nie mógł pozwolić żeby jego dziewczyna była traktowana w taki sposób.
Wszedł do mieszkania. Zdjął buty, bluzę powiesił na wieszak. Nie czuł się komfortowo, bo od razu po treningu został wyciągnięty z domu. Nie miał nawet chwili, żeby się odświeżyć, ale nie to teraz było najważniejsze. Poszedł do salonu, w którym leciała jakaś spokojna piosenka. Lisa siedziała na kanapie i przeglądała zdjęcia w swoim aparacie. Kevin podszedł bliżej i zobaczył, że oglądała te, z ostatnich świąt. Dzień u rodziców Lisy, dzień u rodziców Kevina, dzień u Marco i Lil u których był jeszcze Roman ze swoją dziewczyną. Ten ostatni dzień był inny niż te dwa poprzednie. Każdy wspominał swoje dawne czasy. Kevin usiadł obok Lisy. Wziął jej aparat i wyłączył go. Lisa przytuliła się do niego.
- Nie martw się... Zgłupiał kompletnie. Myślałem, że jest inny, naprawdę. Zakochał się na zabój, dosłownie.
- Powiedział ci przynajmniej o co mu o co mu chodzi?
- Podobno byłaś rano u niego. Stwierdził, że wzięłaś o Lil jakieś drągi i dosypałaś mu do soku. Mówił jeszcze, że rzuciłaś do Lil tekst typu 'Postaram się żeby ten związek już dłużej nie potrwał' Miał po tych dragach taką fazę, że nie wiedział co się z nim dzieje. Wygadywał jakieś głupstwa, krzyczał, piszczał.
- Może dlatego mówił, że prawie kogoś zabił. Tylko dalej nie wiem co z jego podbitym okiem.
- Pewnie nigdy się nie dowiemy. Nie zrobiłaś tego, prawda?
- Kevin, to mój przyjaciel, nie popieram jego związku, ale nie mogłabym mu zrobić czegoś takiego.
- Kiedyś będzie Cię przepraszał, zobaczysz. Proszę Cię nie przejmuj się już. - pocałował ją.
Lisa miała szczęście, poznając Kevina. Tylko w nim miała teraz wsparcie. Zastanawiało ją tylko jedno... Dlaczego po otwarciu nowego rozdziału w życiu, coś znów musiało się spieprzyć?


Wróciłam! Mam dla was drugą część opowiadania, mam nadzieję, że się cieszycie. Nie jestem zadowolona z tego rozdziału, napisałam pół i stwierdziłam, że przerobię to w narrację 3 osoby, dlatego musiałam zmienić na wpis do dziennika, co ani trochę mnie nie satysfakcjonuje. Liczę na wasze opinie w komentarzach. Zapoznajcie się z bohaterami i jeśli nie czytaliście pierwszej części to jak najbardziej zapraszam do czytania, link macie w zakładkach pod nagłówkiem :) BRAVO DEUTSCHLAND!

10 komentarzy:

  1. Super! znów jest co czytać :)
    powodzenia!
    varinia30

    OdpowiedzUsuń
  2. o ja...trochę się tu dzieje, aż się boję pomyśleć co będzie dalej. Mam nadzieję, że Julian okaże się trochę inny niż go opisałaś :P
    poproszę o informowanie o nowościach na tt
    pozdrawiam :)
    @_littledevil7

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem Ci, że warto było czekać trochę na drugą część... ale od początku!

    Nie powiem, jeszcze gdy czytałam jedynkę dziwiłam się dlaczego Marco tak często chodzi do tego klubu - już wiem. Denerwuje mnie to, że ta jego dziewczyna na pewno zniszczy jego przyjaźń z Lisą. Nie wierzę, żeby to zrobiła, a w życiu!
    Cieszę się, że spotka się z Kevinem - to właściwy facet, na właściwym miejscu, który zawsze jej pomoże!
    Zdziwił mnie ten zapisek. Zaczęłam pracować dla Draxlera i jestem ciekawa ci wynikło z tej współpracy. A czemu Bender i Lewy nie przypadli jej to gustu... oto jest pytanie...

    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, bo zapowiada się, że będzie się czytało tą historię tak wspaniale jak część poprzednią.
    @luuvmysahineq

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się na zapas :) Wyjaśni się szybciej niż się domyślasz :D Dużo wyniknie haha XD I Lewy już poprawiony ;)

      Usuń
  4. Matko ale namieszałaś ! XD Marco aka bad boy , Draxler ... zaskoczyłaś mnie !
    Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. co ten Reus... da faq? Haha podoba mi się taki bad boy z Dortmundu. Rozdział mnie wciągnął dfggtrffgddf dawaj szybko 2 część!! Juz się nie moge doczekać :D ale dodam że mnie Draxler totalnie zaskoczył. Pozdrawiam @ohmyneymar x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reus jest zły hehhe XDD Draxler będzie tutaj jedną z ważniejszych osób, no sama zobaczysz :D

      Usuń