Cztery dni do meczu, a Lisa już się bardo stresowała. Siedziała w swoim pokoju hotelowym i wypakowywała rzeczy z walizki, w tle leciał mecz Brazylii z Chorwacją. Większość z tych rzeczy to koszulki Niemiec, jakieś dodatki, szaliki, czapki, lubiła ubierać się jak kibic na mecz, a nie tak jak niektóre WAGs. Rozpakowując resztę rzeczy, ktoś zapukał do jej drzwi.
- Proszę! - jej głos rozległ się po całym pokoju. Do środka wszedł Kevin. Lisa od razu rzucała mu się na szyję, nie zważając na to, że nie zamknął drzwi.
- Tęskniłem - obrócił ją trzy razy w powietrzu.
- Ja też - stanęła na ziemi i pocałowała go.
- Co ci tak zimo? Przebieraj się i idziemy na plażę.
- W Dortmundzie nie było aż tak ciepło. - wyjęła stylową koszulę na ramiączka i krótka czarną spódniczkę skórzaną. - Zamknij te drzwi no, w lesie mieszkasz?
- Czy mój dom przypomina Ci las? - zamknął je w końcu.
- Raczej ekskluzywny dom kibica, a nie piłkarza. - szybko się przebrała.
- Lisa, poczekaj chwilę - Kevin wziął ją za rękę i usiedli na kanapie. - Po co ci ten makijaż? Dlaczego nie możesz po prostu wrócić do swojego starego wyglądu?
- Lepiej się czuję teraz, uwierz mi. Zresztą znów zaczynasz ten temat. Powiedziałam Ci już, że nie zmienię tego jak wyglądam.
- Ale zrozum, że jesteś piękniejsza kiedy kładziesz się przy mnie w nocy. Bez tego nadmiernego makijażu i bez wyzywającego stroju.
- Sugerujesz, że mam mało wyzywający strój kiedy śpię z tobą? Mogę to zmienić - Kevin mimo wszystko zaśmiał się. - Przestań już pieprzyć o tym makijażu i chodźmy w końcu. Chcę zobaczyć tą piękną plażę. Skoro macie teraz wolne od treningów i możecie robić co chcecie, to weźmy Lisę i Romana, bardzo ją polubiłam.
- Nie martw się, zadbałem już o to wcześniej. - wyszli z pokoju hotelowego i zeszli na dół. Przy recepcji stał Roman z Lisą. Od razu podeszli do nich.
- Zawsze, ZAWSZE musisz się spóźniać Grosskreutz. Następnym razem jak będziesz nam kazał zejść za pięć minut to powiedz od razu, że to pięć minut będzie trwało o dziesięć dłużej. - Roman wrzeszczał na Kevina, kiedy Lisa witała się ze swoją imienniczką.
- Nie przejmuj się, wcale się nie nudziliśmy, wy jak sądzę też nie.
- Jak mnie dorwał tak się nie mógł oderwać.
- Cały Kevin! Ej Draxler się na nas patrzy, chociaż bardziej stawiałabym, że na Ciebie - zaśmiała się. Lisa rozejrzała się dokoła i po prawej stronie zobaczyła Juliana, który rozmawiał z Höwedesem. Właściwie to Benedikt coś mówił, a Julian najwyraźniej go nie słuchał. Lisa pomachała do niego i zrobiła wyraźny krok w jego stronę jednak on uśmiechnął się tylko i dał jej do zrozumienia gestem ręki, że ma zostać. - O co mu chodzi?
- Właśnie nie wiem do końca, ale nie ważne. Chodźmy może już. - powiedziała, jednak chłopaki byli dalej zajęci rozmową, więc weszła pomiędzy nich. - Cześć Roman - stanęła na palcach i pocałowała go w policzek.
- Może lepiej już pójdźmy - Kevin odciągnął Lisę za rękę.
- Zazdrosny? - Lisa i Roman zaczęli się śmiać.
- O niego mam być zazdrosny, błagam cię - parsknął ironicznym śmiechem.
- Dobra ja to sobie zapamiętam, nie dam ci już nigdy rękawic jak dostanę czerwoną.
- Nie już, przepraszam Roman nie rób mi tego. Wiesz jak cudownie stało się na bramce?
- Z nimi jak z dziećmi!
Przez najbliższe kilka minut byli pochłonięci rozmową, prawie cały czas się śmiali. Lisa szła brzegiem plaży trzymając Kevina za rękę. Zaczęła rozmyślać nad wszystkim możliwym, skupiając się na dwóch osobach. Nie mogła uwierzyć w to, że rok temu była w Londynie z mężczyzną, z którym planowała całe życie. A teraz? Jest zupełnie z kimś innym, w zupełni innym miejscu. Jednak była w stu procentach pewna, że jest to właściwa osoba.
- O czym tak myślisz? - zwrócił się do niej Kevin, kiedy Lisa z Romanem oddalili się nieco od nich.
- O nas. Nie sądziłam, że wszystko się zmieni. Strasznie szybko pozbierałam się po tym co przeszłam w ciągu tego roku. Czasami zastanawiam się czy nie szybko...
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Wiedziałeś kiedyś osobę, która w ciągu roku została zdradzona przez wieloletniego partnera, straciła dziecko. na nowo związała się z kimś innym i zaczęła nowe życie?
- Chcesz powiedzieć, że nie powinniśmy być razem?
- Nie, nie to miałam na myśli.
- A co? Bo to wynika z twojej wypowiedzi. - lekko się zdenerwował i puścił Lisę.
- Oj przestań, nie o to mi chodzi. Zastanawiałam się długo, czy poprawnie jest się wiązać z nowo poznaną osobą, zaledwie po pół roku od poprzedniego, poważnego związku. Ale po kilku miesiącach naszego związku, stało się dla mnie jasne, że naprawdę cię kocham i jesteś dla mnie ważny. - usiadła na piasku. Kevin zrobił to samo. - Mam nadzieję, że nie zepsuję tego.
- A dlaczego miałabyś to zepsuć?
- Sama nie wiem, chociażby tym, że się zmieniłam strasznie, nie musisz tego akceptować.
- Lisa - Kevin złapał ją za rękę i położył ją na sobie - niczego nie zepsujesz. Kocham cię i może nie podoba mi się to jak wyglądasz teraz, ale to nie jest ważne. Dla mnie najważniejsze jest twoje wnętrze, a to najpiękniejsza rzecz jaką mogłabyś mieć. Nie znam drugiej takiej kobiety, która byłaby tak bardzo silna jak ty. - wzruszyło ją to co powiedział. Stało się dla niej jasne, że nie ma się czego obawiać. Kochała go i wiedziała, że jest przy nim bezpieczna. Dzięki temu była najszczęśliwszą osoba na świecie.
Proszę bardzo, kolejny rozdział. Oby wam się spodobał, mam nadzieję, że skomentujecie, jakby coś, można z admina :)
Awwwww jezu Kevin <3 kocham ten rozdział a najlepsza końcówka fhtdfgrdfg czekam na kolejny i pozdrawiam @ohmyneymar :)
OdpowiedzUsuńno bo to Kevin! :D kc ♥
Usuńaw,Kevin taki słodziak :D jejciu,końcówka tego rozdziału była przecudowna! :3
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny słońce :D
pozdrawiam @sleppydream x
aww dziękuję <3
UsuńPrzeczytałam i poprawiłaś mi nastrój, dziękuję!
OdpowiedzUsuńWzruszyłam się, gdy Kevin powiedział, że bardziej ją lubi, gdy kładzie się wieczorem do łóżka... nie umiem tego dobrze ująć, ale dobrze wiesz o co mi chodzi. Jest w niej szaleńczo zakochany i w sumie się nie dziwię.
Pośmiałam się trochę z Kevina i Romana, Ci dwaj zawsze tak na mnie działają. Moment na plaży był przecudowny, Kevinek się troszkę zdenerwował, ale chyba zrozumiał, że nie ma o co tak naprawdę.
Jeszcze Julian... mam wrażenie, że wyniknie z tego niezły bigos.
Czekam do następnego, Twój słodziutki luuvmysahineq ily
w sumie niedługo będzie dużo Juliana hahah :D Dziękuję <3
Usuń